1. Ta strona używa cookies. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na ich używanie w celach utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji związanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania treści wyświetlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk oglądalności. Użytkownik ma możliwość skonfigurowania ustawień cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej.

    Więcej informacji...

Konie i karabiny

Temat na forum 'Czarnoprochowa' rozpoczęty przez Marek, Styczeń 6, 2020.

  1. Marek

    Marek Moderator Członek Załogi

    Dołączył:
    Styczeń 10, 2019
    Miasto:
    Psary
    Tak się składa, że jakoś tam jeżdżę konno, więc prawie naturalnie co związane z koniem, mnie interesuje.
    Stąd kilka karabinów, przeznaczonych dla kawalerzystów, położonych koło siebie:
    1.JPG
    i prezentacja w kolejności od lewej:
    1. Sharps, oryginał produkcji amerykańskiej, opisany jako kaliber.54", ale mierzony w bruzdach, czyli u nas to nietypowy kaliber .52" (i konieczność posiadania specjalnej kokili). Niczym nie pokryty, za to nie rdzewieje, chwała dawnym mistrzom.
    2.JPG 7.JPG
    2.Też Sharps, tyle że włoska replika, ten już faktycznie w kalibrze .45"
    3.JPG
    3.To już opisywany Enfield cavalry
    4.JPG
    4.To winchester Yelow boy w kalibrze .38"
    5.JPG
    A piąty to słynny Trapdoor, dzisiejsza replika, ale amerykańskiej produkcji
    6.JPG
    Wszystkie, za wyjątkiem włoskiej repliki Sharpsa, mają uchwyty do wieszania karabinu przy siodle.

    Żeby nie było, że wstęp naciągany, to kilka zdjęć mojej Osetii podczas przyzwyczajania do Mounted Shooting,
    tym razem strzelanie z wiatrówkowego winchestera.
    Tak zaczynałem, rewolwery i karabinki pneumatyczne, potem rewolwery hukowe, potem już normalna amunicja LC .45", tyle, że bez kuli.
    8.jpg 9.jpg 10.jpg
    Ale i tak koń okazał się sprytniejszy, szybko zaskoczył, że strzelam koło numerków na ujeżdżalni, więc nawet jak nie strzelałem, to przy numerku - przyspieszał.