1. Ta strona używa cookies. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na ich używanie w celach utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji związanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania treści wyświetlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk oglądalności. Użytkownik ma możliwość skonfigurowania ustawień cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej.

    Więcej informacji...

Konie i...pistolety

Temat na forum 'Czarnoprochowa' rozpoczęty przez Marek, Styczeń 7, 2020.

  1. Marek

    Marek Moderator Członek Załogi

    Dołączył:
    Styczeń 10, 2019
    Miasto:
    Psary
    Tytuł jest trochę przewrotny, bo powinien brzmieć "konie i pistolet" w liczbie pojedynczej.

    Najstarszym egzemplarzem moich zbiorów był do wczoraj muszkiet z 1977 roku/działający i opisany na Forum/,
    od dzisiaj przenoszę się o jakieś 250 lat, tyle że do tyłu.
    W Królewskim Arsenale w Madrycie jest bowiem pistolet z zamkiem kołowym z roku 1530. Nie wiem z jakiego okresu pochodzi mój egzemplarz, ale zamek jest jednym z bardziej prostych, bez wymyślnych zasuwek panewki i innych ulepszeń wprowadzanych przez ponad 100 lat do tego rozwiązania.
    Co dał zamek kołowy broni palnej?, ano wreszcie uwolnił ją od dymiącego lontu, pozwolił mieć ją ze sobą w każdej chwili gotową do użycia.
    I tu przechodzimy do KONIA, bo konstrukcja pistoletu z zamkiem kołowym została przejęta przez kawalerię, która wreszcie mogła zostać wyposażona w broń palną.
    Czego mi brakuje: kawałka pirytu, aby spróbować czy to cudo naprawdę krzesze iskry, w pistolecie brakuje też panewki (ale tu z dorobieniem nie powinno być problemu) i może uda się oddać nie całkiem "suchy" strzał, czyli odpalić proch przy pomocy kołowego zamka. Na Alegro znalazłem tanio kawałki pirytu, muszę spróbować zrealizować te wizję.
    A teraz, po przydługim wstępie, to cudo:

    1.JPG 2.JPG
    i z odwrotnej strony, z kółkiem do zawieszenia przy siodle:
    3.JPG
    Jak wyjdzie próba z odpaleniem, to zamierzam zrobić duplikat lufy ze starej lufy z kapiszonowej czarnoprochówki, by móc oddać strzał z kulą, ale to na razie marzenia.

    Czego mi więc jeszcze brakuje. Przeskoczenia do roku 1411, czyli do początku broni palnej, odpalanej lontem.
    Jako ciekawostkę podam fakt, że do dzisiaj na zawodach czarnoprochowych istnieje konkurencja Tanegashima, czyli strzelanie z muszkietu z zapłonem lontem (jest to jedyny rodzaj broni czarnoprochowej dopuszczony w Japonii bez pozwolenia).