1. Ta strona używa cookies. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na ich używanie w celach utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji związanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania treści wyświetlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk oglądalności. Użytkownik ma możliwość skonfigurowania ustawień cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej.

    Więcej informacji...

Springfield Trapdoor model 1873

Temat na forum 'Czarnoprochowa' rozpoczęty przez Marek, Listopad 2, 2019.

  1. Marek

    Marek Moderator Członek Załogi

    Dołączył:
    Styczeń 10, 2019
    Miasto:
    Psary
    To pierwszy amerykański karabin, ładowany z tyłu , na metalową łuskę, elaborowany czarnym prochem. To, że początkowo był przerobionym starym springfieldem ładowanym odprzodowo poprzez dodanie komory z zamkiem (zapadnią), ma tylko historyczne znaczenie. Ale może zacznę od zdjęć.
    DSC08701.JPG DSC08702.JPG
    To dwa karabiny, ten długi, wersja piechoty armii USA, pamięta jeszcze walki z Indianami, bo to oryginał, a ten krótki, to wersja kawaleryjska, wykonana już obecnie w USA, tyle, że już dostosowana do prochu bezdymnego.
    Pierwsze karabiny wyprodukowano w 1888 roku, z tym charakterystycznym zamkiem
    upload_2019-11-2_12-42-57.png
    Szczegóły karabinu i karabinka pokażę na zdjęciach:
    DSC08703.JPG DSC08704.JPG DSC08705.JPG
    Muszki identyczne w obu egzemplarzach, zamki także.
    Kawaleryjska wersja nie ma uchwytów na pas nośny, ma za to uchwyt do zawieszenia na siodle
    DSC08706.JPG
    Na obu ten sam znak firmowy
    DSC08707.JPG

    Trochę historii W latach 1872–1873 komisja wojskowa pod przewodnictwem generała brygady Alfreda H. Terry'ego przeprowadziła badanie i próbę 99 karabinów od kilku krajowych i zagranicznych producentów, w tym z Springfield, Sharps, Peabody, Whitney, Spencer, Remington i Winchester do wyboru systemu ładowania zamków do karabinów i karabinów dla wojska USA. Testy obejmowały testy dotyczące: dokładności, niezawodności, szybkostrzelności i odporności na niekorzystne warunki. Rozważano zarówno systemy jednostrzałowe, jak i systemy wyposażone w magazynki, ale w tym czasie pojedynczy strzał był uważany za bardziej niezawodny. Testy strzelania odbyły się w Springfield Armory i Governor's Island, gdzie średnia szybkostrzelność dla Springfield wynosiła 8 pocisków na minutę dla nowych rekrutów i 15 pocisków na minutę dla doświadczonych żołnierzy. Zarząd zalecił dla armii„nr 99 Springfield”, który stał się modelem 1873.
    Nabój karabinowy oznaczono jako „.45-70-405”, wskazując pocisk kalibru .45, 405 ziaren (26,2 g) napędzany 70 ziarnami (dzisiaj zwanymi grainami)(4,5 g) czarnego proszku. Miał prędkość wylotową wynoszącą 1350 stóp na sekundę (410 m / s), co czyni go potężnym i skutecznym obciążeniem dla taktyki potyczek z epoki. Obciążenie o zmniejszonej mocy wynoszące 55 ziaren (3,6 g) proszku (ładunek karabinowy) zostało wyprodukowane do użycia w karabinku w celu zmniejszenia odrzutu dla zamontowanych żołnierzy kawalerii. Nabój miał odpowiednio zmniejszoną prędkość wylotową wynoszącą 1100 stóp na sekundę (340 m / s) i nieco zmniejszony zasięg skuteczny.
    Nie obyło się bez problemów. Powodem były łuski, wykonywane wtedy z miedzi. Po pierwsze w warunkach polowych pokrywały się śniedzią, a po drugie rozdymało je w komorze nabojowej, wyrzutnik sobie z nimi nie radził. W wersji długiej, wyposażonej w wycior, było czym usunąć taką łuskę, w wersji kawaleryjskiej, pozbawionej wycioru, używano noża.
    Historycy na tę wadę zrzucali klęskę batalionu Custera, ale wykopaliska nie potwierdziły tej wersji, Już wtedy podjęto decyzję o zastosowaniu mosiądzu na łuski i uznano za jedną z przyczyn klęski pod Little Big Horn słabe wyszkolenie żołnierzy, którzy od tego czasu musieli ćwiczyć strzelanie do celu dwa razy w tygodniu.
    Wymiana karabinu na inny typ w armii rozpoczęła sie w 1892 roku.
    Istnieją zapisy, że Springfieldu Trapdoory wydano cywilom zamieszkującym obszary przybrzeżne podczas I wojny światowej w celu zapewnienia zbrojnej milicji na wypadek niemieckiej inwazji. Karabin służył także w wojnie hiszpańsko-amerykańskiej i powstaniu filipińskim. Dziś jest ulubioną bronią kolekcjonerów broni.

    Trochę uwag z eksploatacji obu karabinów. Po pierwsze bardzo celne, a ten historyczny zadziwia pod tym względem. Po drugie, amunicja 45/70 jest bardzo silna, i po wystrzeleniu przepisowych 13 pocisków na strzelnicy nie czuje się ramienia. Podobno kawalerzyści opisywali Trapdoora jako broń, która „strzelała i kopała mocno, niosąc bardzo dobrze do 500 jardów”. Chociaż była skuteczną bronią, miała potężny odrzut i wielu żołnierzy twierdziło, że karabin mógł powalić dwóch mężczyzn przy każdym strzale - człowieka, który trafił i człowieka, który wystrzelił.
    Ja więc, przy strzelaniu na u nas dostępne odległości, do 300 m, stosuję amunicję z 250 grainowym pociskiem i 45 do 50 grainów czarnego czeskiego prochu.
     
  2. krzysiek_-199

    krzysiek_-199 Użytkownik

    Dołączył:
    Marzec 25, 2017
    Miasto:
    Śląsk
    Witam! Ten długi oryginał jest naprawdę piękny wizualnie. Zamek był otwierany tą dźwigienką z lewej strony? Ten "dzyndzel" przy zamku z prawej strony służył chyba do blokowania kurka? Jaki zamek wg Ciebie jest lepszy: klinowy z Sharpsa czy ten? Jak możesz to pokaż dokładnie celownik- szczerbinę - czy była to zarazem szczerbina ramkowa umożliwiająca strzelanie i celowanie na dalekie odległości po wyprostowaniu? Poza dokładnymi zdjęciami fajnie to też opisałeś. Pozdrawiam
     
  3. Marek

    Marek Moderator Członek Załogi

    Dołączył:
    Styczeń 10, 2019
    Miasto:
    Psary
    No to trochę odpowiedzi.
    Celownik, krzywkowy, na pierwszym zdjęciu opisy do 500 yardów, na drugim ramka, górna pozycja to 2000 yardów.
    Poziome kreski to do poprawek od wiatru.
    DSC08713.JPG DSC08714.JPG
    Położenia zamka.
    DSC08715.JPG DSC08716.JPG DSC08717.JPG
    po strzale, pozycja środkowa, umożliwiająca otwarcie zamka (rozładowanie i załadowanie - spust zablokowany),
    DSC08718.JPG DSC08719.JPG
    pozycja pierwsza, karabin załadowany, zabezpieczony (spust zablokowany)
    drugie zdjęcie, kurek odwiedziony do pozycji trzeciej, do oddania strzału.
    Ta mała dźwigienka otwiera zamek.
    Amunicja
    DSC08720.JPG
    nabój z pociskiem 250 grain, sam pocisk, łuska, pocisk 500 grain, nabój z pociskiem 500 grain.
    Pociski z rowkami smarującymi, taka to uroda czarnego proszku i pole do eksperymentów, każda lufa lubi swój smar.
    Brakuje mi jeszcze pocisku rzędu 350 grainów, na razie rozglądam się za kokilą.

    Pod względem wytrzymałości możesz porównywać 3 zamki, Rolling Block (trzymają dwa grube bolce), Sharpsa (trzyma kuty blok) i Trapdoora, gdzie trochę trzyma bolec, a zamek opiera się o tylna część.
    Który lepszy, to moim zdaniem złe pytanie. Sharpsa konstrukcja wysuwa jedynie łuskę, wyjąć trzeba ręką, Roling Block robi to trochę lepiej, a Trapdoor wyrzuca łuskę naprawdę.
    Zamek Sharpsa wytrzymuje obciążenia z ładunku prochowego 6 gram w kalibrze .54 cala i podobny ładunek w naboju .45/120. Roling Block amunicja 8mm, 4 gramy prochu, Trapdoor ma amunicję 45/70 i też nic się nie dzieje.
    Te rozwiązania nie są równoważne pod względem szczelności, która z kolei w dużej mierze zależy od łuski.
     
  4. krzysiek_-199

    krzysiek_-199 Użytkownik

    Dołączył:
    Marzec 25, 2017
    Miasto:
    Śląsk
    Dzięki za objaśnienia- nie miałem nigdy w ręku karabinu z tymi zamkami a pytanie było nieprecyzyjne -chodziło mi głównie o szybkostrzelność. Celownik- szczerbina bardzo ciekawa-lubię stare otwarte i w wiatrówkach pozostałem im wierny- suwakowe były szybkie przy zmianie odległości strzelania natomiast ja w TX-ie mam podnoszenie szczerbiny śrubowe z HW 77 a że strzelam zasadniczo na 3 odległości do tarcz z: 6m, 16m oraz rzadko 50m to sporo muszę się nakręcić przy zmianie odległości.
     
  5. Marek

    Marek Moderator Członek Załogi

    Dołączył:
    Styczeń 10, 2019
    Miasto:
    Psary
    Przy czarno prochowych jest trochę inaczej niż przy pneumatykach w kalibrze .177, gdzie dla dobrej wiatrówki opad jest niewielki.
    Przy Sharpsie .54 cala na 500 yardów podnosiłem celownik o jakieś 2,5 cala, by zyskać trafienie w bizona. Na ogół ma się przestrzelaną broń na odległość 50 lub 100 metrów, i to dla konkretnej naważki, pocisku.
    To całkiem inna bajka, ale fajna sprawa. Czasami roku potrzeba, by dogadać się z konkretnym karabinem, jeden lubi konkretny rodzaj pocisku, innemu znów przeszkadza zmiana smaru. To nie bajki, z mojego Mausera jeden rodzaj pocisku, z konkretnej kokili daje skupienie w czarnym, a zalecane do niego pociski maine dają rozrzut po całej tarczy.
     
  6. krzysiek_-199

    krzysiek_-199 Użytkownik

    Dołączył:
    Marzec 25, 2017
    Miasto:
    Śląsk
    Tak rozumiem Cię Marku że to szukanie optymalnych rozwiązań wciąga. Np celownik Springfielda wyskalowany w yardach ale tylko do konkretnych naboi- ich zmiana wymusza zmianę wyskalowania i opisu szczerbiny celownika lub kombinowanie.